Anders L. Johansson, Szwecja
WAPES jako organizacja o zasięgu
globalnym grupuje kraje o bardzo różnym stopniu rozwoju i bardzo zróżnicowanych
rynkach pracy w sensie modelu podaży i popytu. Kraje członkowskie różnią się
pomiędzy sobą pod względem wielkości zasobów, potrzeb, celów i modeli
organizacji rozmaitych służb publicznych, różne są nadto systemy
gospodarczo-społeczne tych krajów. O tych różnicach nie wolno zapominać
analizując wyzwania, wobec których staje publiczna służba zatrudnienia. Dzieje
się tak między innymi wskutek ekspansji nowych technologii, wykorzystywanych
przez coraz większą liczbę osób, firm, instytucji, instytucji rządowych. Moje
wystąpienie oczywiście zaznaczone jest przede wszystkim optyką mojego własnego
kraju.
Z raportu rocznego MOP o stanie zatrudnienia w świecie w
roku 2001 dowiadujemy się jak ogromne zadania mają do rozwiązania nasi koledzy
z wielu krajów. Raport wskazuje, że co najmniej jedna trzecia zasobów pracy w
świecie – obecnie jest to armia rzędy 3 mld ludzi – pozostaje częściowo bądź
całkowicie bez pracy. Ok. 160 mln ludzi to bezrobotni, spośród których wielu to
ludzie młodzi, poszukujący swej pierwszego w życiu zajęcia, i to zajęcia
przyzwoitego. Co trzecia z tych osób zamieszkuje kraje rozwinięte, kategoria
obecnie obejmująca już również kraje Europy centralnej i wschodniej. Nawet
jeśli sprawdzą się prognozy, według których ogólna liczba pracowników w przyszłości
nieco się zmniejszy, to i tak liczba młodych po raz pierwszy wchodzących na
rynek pracy w ciągu najbliższej dekady wyniesie 460 mln osób – większość z nich
w Azji.
Raport dalej stwierdza, iż ok. 500 mln ludzi zarabia mniej
niż jest niezbędne, by wynieść się nad poziom nędzy, czyli że zarabiają poniżej
1 dolara dziennie. Przy tym w wielu rejonach świata perspektywy na przyszłość
są ponure, można bowiem przyjąć, że liczebność tej grupy będzie nadal się
zwiększać. Szereg krajów, w tym niektóre spośród największych krajów świata,
znajduje się obecnie w fazie szerokiej przekształceń – od gospodarki planowej
ku gospodarce rynkowej. Należy tam oczekiwać tendencji sprzyjających dalszemu
wzrostowi bezrobocia – przynajmniej w perspektywie krótszej.
W Europie zachodniej i w krajach Unii Europejskiej
stwierdzamy, iż bez pracy pozostaje tylko 14 mln ludzi, zaś większość ludzi
zarabia wystarczająco dużo, by utrzymać siebie i swoje rodziny, a ponadto
wszystkie kraje UE utrzymują rozwinięte systemy zabezpieczeń społecznych i
ekonomicznych dla wszystkich potrzebujących. W moim kraju bezrobocie
rejestrowane jest obecnie na poziomie 4%, a dalsze 2% pracowników korzysta z różnego rodzaju programów przejściowych i
przystosowawczych.
Wszyscy tutaj w WAPES reprezentujemy kraje dążące do
rozwoju swych gospodarek, chcące zapewnić sobie pomyślność gospodarczą i
społeczną jako osiągnięcia bezpieczeństwa w zmieniającym się świecie. Czy
technologia może temu dążeniu sprzyjać?
Efekt postępu technicznego na
życie społeczne uwidacznia się dziś o wiele szybciej niż w przeszłości. Zmienia
on w sposób bezpośredni życie jednostek, przedsiębiorstw i instytucji, no i
rzecz jasna rozwój społeczeństwa w ogóle. Dziś mówimy o społeczeństwie informacyjnym
i społeczeństwie informatycznym, mowa też o trzeciej rewolucji technicznej.
Rewolucję tę napędza nowoczesna technologia, zwłaszcza powszechna
informatyzacja i techniki telekomunikacji, nie bez znaczenia jednak pozostaje
fakt, iż nowoczesne technologie torują drogę wprowadzaniu zupełnie nowych
usług.
Zinformatyzowana gospodarka
globalna będzie mieć najróżniejsze oblicza. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na
trzy tendencje.
Zastanówmy się nad wpływem
globalizacji i nowej gospodarki na kształt rynku pracy i ogólnie na warunki
pracy.
Po pierwsze – jesteśmy świadkami
wykształcania się gospodarki globalnej i jej sektora technologii
informatycznych. W sektorze tym notujemy wysoki poziom technicyzacji i
koncentrację bardzo zaawansowanych kwalifikacji i umiejętności. O nim właśnie
dotąd mówiłem. Sektor ten wytwarza ogromne bogactwo. Jednocześnie jednak, jak
wiadomo, sektor ten nie jest już znaczącym w sensie ilościowym pracodawcą.
Świat skurczył się, przy tym
gwałtownie przyspieszając tempo rozwoju. W ciągu zaledwie dwudziestolecia
nauczyliśmy się żyć z komputerami, ruchomą telefonią i Internetem, a wszystkie
te zmiany niosą ze sobą nowe formy organizacji pracy. Coraz większa ilość
produkcji w coraz bardziej różnicujących się asortymentach wytwarzana jest w
coraz krótszym czasie. Ciągle pojawiają się coraz to nowe technologie i sposoby
ich wykorzystania.
Dawne wzorce organizacji i
logistyki ulegały szybkim, wymuszanym zmianom w okresie minionego
dwudziestolecia. Tradycyjne wyobrażenie prawidłowej organizacji ustępuje
koncepcji orientowania organizacji na osiąganie założonego wyniku i
wyznaczonego celu. Dawne układu hierarchiczne ustępują pola układom typu
macierzowego. Dzisiaj coraz silniejszy nacisk kładziony jest na skuteczne
działania zespołowe i wynik uzyskiwany przez współpracowników – kosztem pozycji
i statusu. Zaczyna się zmieniać znaczenie przywiązywane do czynników takich jak
staż pracy czy lojalność wobec firmy – na rzecz kryteriów ogólnie mierzących
efektywność wyników rzeczywiście osiąganych przez grupy i jednostki. Rośnie
znaczenie wymiernego rezultatu.
Zatem głównym wyróżnikiem
nowego, orientującego się na rynek i klienta, modelu produkcji dóbr i usług
jest elastyczność, zdolność dostosowywania się, organizacja kierująca się na
konsumenta. Jednocześnie rosną oczekiwania odnośnie wprowadzania nowych i
zmiany istniejących sposobów wykonywania pracy, zwłaszcza kwalifikacji
umiejętności pracowników. Bezpośrednia bliskość i powiązanie produkcji z
konsumentem i rynkiem oznacza, iż zdolność do natychmiastowej zmiany staje się
wręcz warunkiem przetrwania. Elastyczność, kreatywność, zdolność innowacji i
rozwoju – oto najważniejsze narzędzia skutecznej konkurencji. Mikroelektronika,
nowoczesne artykuły gospodarstwa domowego, przemysł samochodowy – to przykłady
dziedzin, gdzie tendencja ta objawia się najwyraźniej.
Firmy organizowane są w nowy
sposób, przy tym chcąc przetrwać muszą zachować konkurencyjne w podstawowej
dziedzinie działalności. Firma zatrudnia specjalistów mających zapewnić szybkie
rozpoznanie pojawiających się potrzeb rynku i konsumenta. W związku z tym
kierunkiem rozwoju do obiegu weszły zupełnie nowe pojęcia – takie jak wirtualna
firma, instytucja na czasie, czy outsourcing.
Z licznych prowadzonych badań
wynika, że to właśnie zdolność do szybkiego wprowadzania zmian w pracy jako takiej,
w tym zwłaszcza w organizacji pracy, może ostatecznie okazać się
najistotniejszym warunkiem sukcesu. Słychać czasem, iż wymagania rynku pracy
przesunęły się „od moc mięśni do mocy mózgu”. Wartość osoby jako pracownika
szacowana jest na podstawie jej kwalifikacji i umiejętności. Bezpieczeństwo
zatrudnienia częściej znajdujemy nie tyle w umowach o pracę na całe życie co w
ustawicznym kształceniu się.
Oto co czytamy w Raporcie MOP na
rok 2000 w rozdziale poświęconym „Życie w pracy w społeczeństwie informatycznym”,
a co wskazuje, iż postęp zależy w mniejszym stopniu od tzw. „dot.com’ów”, czyli
firm sektora informatycznego, a w większym od wpływu, jaki na „gospodarkę
tradycyjną” wywrze informatyka i technologie komunikacyjne: „Zmiany w sposobie
funkcjonowania gospodarki wpłyną na zmianę świata pracy. Tworzenie i utrata
miejsc pracy, treść i jakość pracy, charakter umowy o pracę, niezbędne
umiejętności i możliwości ich zdobywania, organizacja pracy i funkcjonowanie i
efektywność organizacji pracowniczych i pracodawców – to wszystko ulega zmianie
pod wpływem zaczynającej się ery cyfrowej globalizacji”.
Autorzy raportu MOP przewidują
wprawdzie osłabienie tempa wzrostu zasobów pracy, twierdzą jednak, iż mimo to grupy
ludzi poszukujących pracy nadal będą duże. Szacuje się, że do zapewnienia pracy
i możliwości utrzymania się rosnącej liczbie osób niezbędne będzie stworzenie
500 mln miejsc pracy. Zdaniem autorów MOP droga do tego celu prowadzi nie
poprzez automatyczny wzrost, a przez podejmowanie szeregu poważnych inicjatyw w
różnych dziedzinach życia społecznego.
Odchodząc od perspektywy
światowej, by przyjrzeć się grupie krajów OECD stwierdzamy, iż tendencje rynku
pracy doprowadzą te kraje w przyszłości do modelu całkowicie przeciwstawnego
reszcie świata. Ostry spadek płodności w najbliższych dekadach zwiastuje
starzenie się społeczeństw w tempie dotychczas nieznanym. Tendencja ta będzie
widoczna zwłaszcza w Europie, gdzie w roku 2050 co trzecia osoba będzie miała 60
lat lub więcej. W roku 2050 rekord udziału ludzi starych dzierżyć będzie
prawdopodobnie Południe Europy – zwłaszcza Hiszpania. Ten sam proces dotknie i
pozostałe części świata – najbardziej Amerykę Północną, Oceanię, Azję i Amerykę
Łacińską, w tym również Karaiby.
Mamy więc do czynienia z układem
całkowicie spolaryzowanym – o ile duża część świata poświęca się całkowicie
wysiłkom tworzenia nowych miejsc, by dać szanse rosnącej liczbie ludzi
poszukujących pracy, w innych rejonach świata podejmuje się rozmaite wysiłki w
kierunku zwiększenia liczby chętnych do pracy, w tym również przez próby
wydłużania wieku aktywności zawodowej. Skutki starzenia się społeczeństwa
zaczną ujawniać się w Europie już w perspektywie najbliższego 10-lecia. We
wszystkich krajach czynione są obecnie przygotowania do pomiaru skali i
intensywności tego zjawiska. Czasu jednak nie mamy, a musimy sobie odpowiedzieć
na pytanie o zakres, w jakim nowe technologie mogą zminimalizować
niesprawiedliwość, i o rolę, jaką służby zatrudnienia mogłyby odegrać w
rozwiązywaniu problemu rekrutacji pracowników w dłuższej perspektywie.
Jakie procesy te niosą skutki
dla publicznych służb zatrudnienia, na jakie wyzwania służby te muszą
odpowiedzieć? W świetle powyższych uwag o wpływie postępu technicznego i
zmieniających się modelach popytu na kwalifikacje i związanych z tym wymagań
odnośnie rozwoju i zdolności dostosowywania się jednostki – główne wyzwanie
stojące przed publiczną służbą zatrudnienia jawi się jako jasne i nie wymaga
szczegółowych wyjaśnień.
–
Publiczna służba zatrudnienia musi aktywnie włączać się w
proces rozwoju i pomagać pracownikom przechodzić z branż zanikających do tych
dziedzin gospodarki, które mają przed sobą przyszłość.
–
Publiczna służba zatrudnienia musi aktywnie uczestniczyć w
rozwoju pracownika na jego drodze od szkoły do rynku pracy.
–
Publiczna służba zatrudnienia musi stać się aktywnym
uczestnikiem procesu kształcenia ustawicznego, pomagając osobom zachować
konkurencyjność i unikać wypadania z rynku pracy.
Zdaje sobie sprawę, iż tak
sformułowane wyzwanie nie wszędzie, nie we wszystkich krajach członkowskich
naszej organizacji jest aktualne. Przecież moja prezentacja nie opisuje
dokładnie sytuacji we wszystkich krajach, poza tym nie wszystkie kraje
dysponują środkami ekonomicznymi umożliwiającymi odpowiednią reakcję. Widać to
już w samym znacznym zróżnicowaniu zadań, jakie publiczne służby zatrudnienia
pełnią w poszczególnych krajach – od prowadzonego w bardzo ograniczonym
zakresie prostego pośrednictwa pracy w jednych krajach do szerokiego zakresu
usług obejmującym kierowanie do pracy, dostarczanie informacji rynkowych,
poradnictwa zawodowego i w sprawach szkoleniowych, programów przeszkolenia i
adaptacji dla bezrobotnych, czy prowadzenie programów ubezpieczenia
bezrobotnych – w innych. Ta wizja wynika oczywiście z perspektywy mojego
własnego otoczenia, i oparta jest na tendencjach najsilniej uwidaczniających
się w krajach uprzemysłowionych. Konieczność zajęcia się kwestią przenoszenia
się ludzi z jednej dziedziny do innej jest tym bardziej paląca, że zaczynają tu
oddziaływać efekty czysto demograficzne w tych rejonach świata, gdzie brak rąk
do pracy wkrótce może okazać się problemem nie mniejszym jak długotrwałe
bezrobocie.
Publiczna służba zatrudnienia,
uczestnicząc w ciągłym procesie przemian strukturalnych, najsilniejszy bodziec
do działania odnajdzie w motywacji społeczno-ekonomicznej, poprzez swą
działalność bowiem przyczynia się ona bezpośrednio i pośrednio do wzrostu
gospodarczego. Chodzi tu zasadniczo o stosowanie całej gamy narzędzi w celu
maksymalnego skracania czasu bezproduktywnego dla firmy i bez zajęcia dla
pracowników. Tak więc jedną z cech publicznej służby zatrudnienia jest to, iż
tworzy ona określone wartości społeczno-ekonomiczne.
Jednak aby móc wypełniać to
zadanie niezbędne jest rozwijanie jednej z jej podstawowych dziedzin
działalności, mianowicie zdobywanie i wykorzystywanie informacji o rynku pracy.
Tylko dysponując pogłębioną wiedzą o tendencjach na rynku pracy, kierunku zmian
w charakterze pracy związanym z wymaganiami odnośnie do kwalifikacji
pracowników, zmieniających się wzorców ról zawodowych i sposobów rekrutacji –
może publiczna służba zatrudnienia wnosić realny wkład do procesu zmian
strukturalnych. Publiczna służba zatrudnienia zatem musi wykorzystywać
pojawiające się możliwości lokowania swych środków w rozmaitych sposobach
zbierania informacji o rynku pracy, musi też pozostawać w bliskim kontakcie z
potencjalnymi pracodawcami, wychwytując pojawiające się możliwości lokalnego
rynku pracy. Tylko wówczas będzie publiczna służba zatrudnienia dysponować
niezbędnym zasobem informacji umożliwiających zaplanowanie osobie poszukującej
pracy ścieżkę przyszłego rozwoju i podnoszenia kwalifikacji. Moja wiedza
skłania mnie do wyrażenia poglądu, iż informacja o rynku pracy jest dziedziną,
w której większość krajów uprzemysłowionych – w tym mój własny kraj - ma
jeszcze sporo do zrobienia.
W tym celu musimy opracować nowe
rodzaje działań i dostosowywać dotychczasowe nasze działania, wykorzystując w
tym celu dobrodziejstwa technik informatycznych i komunikacyjnych. W dekadzie
lat 90-tych wiele krajów przeszło na szerokie korzystanie z Internetu i tzw.
narzędzi samoobsługowych, dzięki czemu stworzone zostały podstawy do przeznaczenia
większych środków na zadania bardziej zaawansowane. Publiczne służby
zatrudnienia tym sposobem poszły za ogólnym trendem w krajach kierujących swą
gospodarkę na zaspokajanie potrzeb konsumpcyjnych, który polega na
wykorzystywania najnowszej techniki do przerzucania zadań prostych na
konsumenta zamiast inwestowania w dalszy rozwój zadań bardziej zaawansowanych w
ośrodkach pracujących indywidualnie z osobami poszukującymi pracy. Moje
doświadczenie mówi mi jednak, iż korzystanie z technik informatycznych ma charakter
tak rewolucyjny, iż trochę jeszcze czasu upłynie zanim ujawnią się maksymalne
efekty ich wykorzystywania. Z jednej strony mamy do czynienia z oporem
środowisk wobec stosowania nowych technik, z drugiej zauważamy przesadne chyba
przekonanie o tym, iż samoobsługa może przejąć większość zadań wykonywanych
przez służby zatrudnienia. Należy zatem zwrócić uwagę, że narzędzia samoobsługi
nadają się do stosowania przede wszystkim do pełnienia najprostszych funkcji
typu informacyjnego. Nadal potrzebna będzie pomoc udzielana indywidualnie –
choćby dla ludzi o słabej pozycji na rynku pracy lub tych, którzy nie dysponują
siecią kontaktów, a to w końcu wciąż stanowi najważniejszy czynnik dla osób
pracy poszukujących. Z tego co wiem, to
kwestia wykorzystywania technik informatycznych w publicznych służbach
zatrudnienia znajduje się jeszcze na etapie rozwoju – nawet w krajach
najbardziej rozwiniętych będących członkami naszej organizacji.
Wniosek nasuwa się taki, że gdy
już dojdziemy do wspólnego poglądu w kwestii tego, co stanowi najpoważniejsze
wyzwanie dla publicznej służby zatrudnienia, to zanim publiczne służby
zatrudnienia faktycznie będą w pełni przyjąć na siebie tę strategiczną rolę,
jaką moim zdaniem należało by promować, my w krajach najbardziej rozwiniętych
musimy jeszcze wykonać olbrzymią pracę do pełnego wprowadzenia przekształceń
wewnętrznych